Dość długo nie mogłam się przekonać do sięgnięcia po książki Elif Şafak - o tej tureckiej pisarce, często porównywanej do Orhana Pamuka (czy słusznie? pewnie nie do końca, ale to znacznie ułatwiło jej promocję) słyszałam tyleż dobrego, co złego. Musiałam wreszcie wyrobić sobie własne zdanie.
"Pchli pałac" to opowieść o mieszkańcach jednej ze stambulskich kamienic. "Cukiereczek" - tak oto bowiem nazwano kamienicę - wzniesiony został w pierwszej połowie XX wieku przez rosyjskiego arystokratę. Był prezentem dla jego żony, wynagrodzeniem za wszystko co ją złego w życiu spotkało. Kamienicę od początku wyróżniał jej eklektyczny styl. Nie bez znaczenia jest także fakt, że została wybudowana na miejscu dawnego cmentarza.
Kto dziś mieszka w "Cukiereczku"? Bracia bliźniacy, którzy prowadzą na parterze salon fryzjerski. Błękitna kochanka, która gotuje kurczaka dla swojego handlarza oliwą. Student medycyny ogarnięty myślą o samobójstwie wraz ze swoim psem bernardynem. Pedantyczna pani domu, dla której nic nie jest wystarczająco czyste. Starszy pan opiekujący się swoimi wnukami. Madame Babcia, której zdarza się poczęstować sąsiadów jakimś swoim wypiekiem, jednak - jak się później okaże - nie dlatego zostanie przez pozostałych mieszkańców zapamietana. Tych wszystkich ludzi na pozór nic nie łączy, może poza tym ze niektórzy z nich spotykają się na schodach kamienicy lub w zakladzie fryzjerskim. Jednak połączy ich "problem śmieciowy" - otóż mieszkańcy okolicznych domów podrzucają do ich kamienicy śmieci. To w nich wszyscy upatrują przyczyny, dla której w kamienicy lęgnie się różnego rodzaju nieprzyjemne robacko. Ale czy rzeczywiście to jedyny powód?
To bardzo gawędziarska, mozaikowa powieść. Autorka przenosi nas z jednego mieszkania, do drugiego, ukazując nam krótkie migawki z życia mieszkańców. Jest w tym dużo uroku. Wszystkie postaci - tak od siebie różne - są ciekawie skontruowane, dzięki czemu książka jest ciekawą wycieczką w głąb ludzkiej psychiki.
Jako mieszkanka dużego wieżowca, nic nie wiem o swoich sąsiadach. Mijając niekiedy ludzi na klatce nie wiem nawet, czy mieszkają w tym miejscu, czy przyszli tylko kogoś odwiedzić. A pewnie jest tu tak, jak w "Cukiereczku" - cała feeria różnych charakterów, osobowości, zainteresowań. Warto się nad tym nieraz zastanowić ;-)











