środa, 8 sierpnia 2012

"Pasje utajone" Irving Stone

Bardzo długo polowałam na tę książkę. Jakoś nie miałam szczęścia by znaleźć ją w bibliotekach, nikt spośród znajomych jej nie miał, w antykwariatach też kręcili nosem gdy mówiłam, czego szukam. Aż ukazało się wznowienie... :-) Przystąpiłam więc do lektury z rozbudowanymi oczekiwaniami i - jak to zwykle przy takich emocjach bywa - trochę się rozczarowałam.

Kim był Zygmunt Freud nikomu mówić nie trzeba. W "Pasjach utajonych" poznajemy go jako młodego lekarza, którego wręcz obsesyjnym marzeniem jest kariera akademicka. Niestety, asystentury na Uniwersytecie Wiedeńskim nie otrzymuje. Kariera uniwersytecka w tamtych czasach w Monarchii Austro-Węgierskiej była dla młodego człowieka pasmem wyrzeczeń, głównie natury finansowej (co ciekawe - na polskich uczelniach  jest tak do tej pory...). Freud pochodził z ubogiej rodziny, marzył o tym by ożenić się z ukochaną Martą - być może więc nawet lepiej się dla niego stało, że zmuszony był rozpocząć praktykę lekarską, zapewniło mu to przynajmniej po pewnym czasie środki do utrzymania rodziny.

Osią konstrukcyjną książki są opisy schorzeń pacjentów, którzy zgłaszają się do doktora Freuda. Coraz to nowe przypadki doprowadzają lekarza do rozwinięcia psychoanalizy, która miała znaczący wpływ na rozwój psychologii klinicznej przez wiele lat. Jednak spora część tych leczonych przez Freuda przypadków mnie nużyła. Szczególnie tych pierwszych, w których jego metoda nie była jeszcze rozwinięta. Późniejsze zaś bardzo mnie bawiły - to jednak jest niesamowite jak wszystko można próbować wytłumaczyć przeżyciami seksualnymi z okresu dzieciństwa: jak można powiązać różne fakty i interpretować je idąc w jednym tylko kierunku.

Brakowało mi w książce trochę szerszego spojrzenia na tematykę. Mamy tu przedstawiony tylko świat lekarski. A teorie Freuda nie wzięły się przecież jedynie z tego, co działo się w owym czasie w medycynie - przydałoby się głębsze wniknięcie w świat filozofii i myśli przełomu XIX i XX wieku. Zabrakło mi też bardziej wnikliwej analizy tego, co poróżniło Freuda i Junga - w książce rozłam nurtu psychoanalitycznego owszem jest opisany, ale dość powierzchownie, bez wskazania na przykład konkretnych przypadków pacjentów i stawianych odmiennych diagnoz. Niemniej jednak bardzo doceniam przygotowanie Stone'a - naprawdę robi ono wrażenie. 

Trochę humoru dostarczyło zakończenie. Początek wojny, Żydom mieszkającym w Wiedniu jest coraz ciężej, trwają już prześladowania, które dotknęły także rodzinę Freuda, do aresztu na kilka godzin trafia ukochana córka, Anna (cała rodzina martwi się, czy jeszcze zobaczy ją żywą). Wszyscy namawiają Freuda na emigrację, on początkowo zwleka. W końcu się decyduje. Kiedy już wszystko było załatwione, do mieszkania Freudów przychodzi oficer gestapo:
" - Panie profesorze, jeśli podpisze pan ten papier, to pańska rodzina oraz współpracownicy otrzymają zezwolenia na wyjazd. Chodzi o oświadczenie, że od chwili przyłączenia Austrii do Rzeszy Niemieckiej władze niemieckie, a w szczególności gestapo, traktowały pana z należytym szacunkiem jako uczonego o sławie światowej.
Zygmunt przeczytał oświadczenie i z uśmiechem odpowiedział :
- Podpiszę z przyjemnością, pod warunkiem że wolno mi będzie dodać jedno zdanie.
- Bardzo proszę, panie profesorze.
Pod swym podpisem Zygmunt dodał: Z całego serca mogę polecić usługi gestapo każdemu".
 
Długo czytałam tę książkę. Szczególnie pierwszą połowę. Myślałam, że biografia Freuda pióra Stone'a mnie zachwyci, że nie będę mogła się od niej oderwać. Może za mało (w stosunku do opisów schorzeń pacjentów) jest w niej samego Freuda?
  

9 komentarze:

Kornelia pisze...

Psychologia jest moją pasją, ale jakoś z teoriami Freuda mi nie po drodze... ale może z ciekawości kiedyś zajrzę do tej książki.

Karolina pisze...

Psychologia to bardzo interesująca dziedzina :-) Dziś z teoriami Freuda to już mało komu po drodze, ale trudno zaprzeczyć wkładowi, jaki dzięki niemu nauka odnotowała w przeszłości. Pozdrawiam.

Karolka pisze...

Szkoda, że książka Cię nie porwała. Jakoś po przeczytaniu Twojej recenzji mój zapał do niej ostygł..

Karolina pisze...

Nie miałam okazji sięgnąć dotychczas po inne biografie pióra Stone'a. Za to czytałam o nich bardziej pochlebne recenzje, więc mam nadzieję, że następnym razem po prostu trafię trochę lepiej :-)

koczowniczka pisze...

Ja tego autora czytałam tylko "Żeglarza na koniu". To było w okresie, kiedy bardzo fascynowała mnie osoba Jacka Londona :)

guciamal pisze...

Od kiedy zobaczyłam, że czytasz Pasje utajone (czy bardziej zgodnie z tytułem Pasje Umysłowe) ciekawa byłam twojego zdania. Uwielbiam Stone, jego Udręka i ekstaza jest dla mnie niczym biblia, biografie Pissarra i Van Gogha cudowne, mogłabym do nich wracać i wracać, to od nich zaczęło się moje zauroczenie tymi artystami. Nieco ciężej czytało mi się opowieść o odkrywcy Troi, ale też całkiem nieźle. Wszyscy to byli ludzie z pasją i tak samo z pasją opisał ich życie autor. Tymczasem, jeśli o Pasje utajone (jakoś jak dla mnie bardzo utajone) brnęło mi się dość ciężko. I na razie nie chcę czytać nic nowego, bowiem obawiam się, aby mi się zdanie na temat autora nie zmieniło. Z pięciu przeczytanych biografii wg Stone tę czytało mi się najciężej i najmniej mnie zainteresowała. Jeśli nie zraziłaś się do autora to polecam z pełnym przekonaniem trzy wyżej wspomniane biografie artystów. U siebie piszę jedynie o Udręce i ekstazie oraz o pasjach utajonych.

Karolina pisze...

Czytałam pozytywne recenzje tej książki, ale jakoś mnie akurat postać Jacka Londona nie zachęca na razie.

Karolina pisze...

Nie zraziłam się i chętnie sięgnę po coś innego - szczególnie że mam "Udrękę i ekstazę" i "Pasję życia". Jednak chciałam zacząć od Freuda: pomimo, że lubię malarstwo, to wydawało mi się, że postać tego pioniera psychoanalizy będzie mi jakoś bliższa, przez moje wykształcenie oraz nawet z racji na fakt, że to postać bardziej współczesna. Niestety nie wszystkie książki mogą spełnić nasze oczekiwania ;-)

guciamal pisze...

A zatem to tylko kwestia czasu i życzę ci, abyś miała choć w części taką przyjemność z lektury, jaką ja miałam, a wówczas będzie to świetnie spędzony czas.

Prześlij komentarz