wtorek, 26 marca 2013

"Babcia 19 i sowiecki sekret" Ondjaki

Jak dla mnie, książka ta powinna nosić tytuł "zielone mango z solą" - to bowiem owa nieznana kompozycja smakowa najbardziej utkwiła mi w głowie po lekturze książki angolskiego autora; plastyczne obrazy i egzotyczna atmosfera... Chętnie przeszłabym się zakurzonymi ulicami Luandy, gdzie babcia Nhe podlewała gujawowiec i figowiec, drzewo sape-sape, palmę i mangowiec, gdzie hałaśliwe papugi żako krzyczą "precz z amerykańskim imperializmem", gdzie młody bohater "Babci 19..." wraz z przyjacielem Pi (zwanym też 3,14) wdrażają w życie swój plan ocalenia dzielnicy, stworzony na bazie obejrzanych filmów kowbojskich.

Zgadzam się w pełni z tym, co o tej książce napisała Ania - to piękny hołd dla dzieciństwa. Fabuła pozostawia trochę do życzenia, ale świat powieści jest tak magiczny i kolorowy, że czyta się z przyjemnością. Postacie są bajkowe - tytułowa babcia 19, Doktor Puk-Puk mówiący kubańskim hiszpańskim, Piana Morska trzymający aligatora w budzie dla psa, Sprzedawca Benzyny, na którego stacji nigdy nie ma paliwa, Towarzysz Brywieczerow, czyli sowiecki żołnierz z ludzką twarzą... Myślę, że warto ich wszystkich poznać.

9 komentarze:

Beatriz pisze...

W życiu o tej książce nie słyszałam i jakoś nie jestem nią zainteresowana. Okładka za to bardzo klimatyczna i przyciągająca oko. Pozdrawiam:)

Karolina pisze...

To nowa książka, wydana w tym roku. Pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby nie audycja w Trójce na jej temat. Ciekawe jest wydawnictwo, ktore wydało książkę - publikują literaturę z różnych egzotycznych zakątków świata, poprzednio czytałam z tej serii powieść z Kongo, teraz z Angoli :-)

guciamal pisze...

A mnie zaciekawiłaś tą recenzją. Powrót w świat dzieciństwa - to piękna podróż, pełna kolorów, smaków, a nawet zapachów. Tak cudnie się w nią zanurzyć i poczuć, że dziecko, które gdzieś tam w nas tkwi nie wydoroślało tak do końca. Pozdrawiam świątecznie

karkam pisze...

Bardzo podoba mi się okładka i fabuła tej książki - na pewno przeczytam :)

Jenah pisze...

Fajna okładka. Ogólnie ciekawa propozycja, której warto się bliżej przyjrzeć :)

Lirael pisze...

Bardzo lubię mango, ale połączenie z solą trochę mnie niepokoi. :) Oprócz apetytu na ten owoc coraz bardziej rośnie moja chęć przeczytania tej niezwykłej książki.

Magda (mowaliter.blogspot.com) pisze...

Dziękuję, że przybliżyłaś mi tę książkę. Myślę, że to coś, czego szukam. Urzekła mnie niezwykle udana okładka, a magiczny klimat, o którym piszesz, wydaje się doskonale do niej pasować.
Pozdrawiam,
Magda

Ola pisze...

Nie słyszałam, a zapowiada się naprawdę ciekawie:)

guciamal pisze...

Zapraszam, jeśli masz ochotę do kolejnej zabawy, tym razem nie trzeba pisać o sobie, a o blogach http://guciamal.blogspot.com/2013/05/liebster-award-czyli-nowa-zabawa.html Wiem, że przy dwójce maluszków nie masz czasu na zabawy, ale może...

Prześlij komentarz