środa, 12 września 2012

"Poczekajka" Katarzyna Michalak

Miałam napisać i biografii Słonimskiego, ale po przeprowadzce książka znajduje się w zbyt trudno dostępnym miejscu i nie dam rady do niej dotrzeć by odszukać cytaty, które chciałam przytoczyć... Więc zamiast czekać aż przeprowadzka się zakończy i Słonimski znajdzie nowe wspaniałe miejsce na półce (bo to jeszcze długo potrwa), będę w najbliższej przyszłości pisać o innych książkach - stos przeczytanych i czekających na wspomnienie o nich nie maleje.

"Poczekajka" to historia młodej pani weterynarz, która szuka swojej drogi życiowej i swojego życiowego partnera. Jest w stanie wiele poświęcić i zaryzykować - tak oto ucieka z Warszawy na Zamojszczyznę, gdyż magia podpowiada jej, że to właśnie tam znajdzie to, czego pragnie. Zostaje lekarzem w zoo (choć wcześniej miała zaledwie niewielkie doświadczenie w leczeniu miejskich piesków i kotków), osiedla się w uroczym, rozpadającym się małym domku. No i szuka Tego Jedynego (a on oczywiście okazuje sie być na wyciągnięcie ręki).

O książkach Katarzyny Michalak czytałam wiele dobrego. O samej "Poczekajce" także - że to magiczna powieść z której bije ciepło, o konsekwencji w dążeniu do realizacji własnych marzeń. Ja tego jednak w tej lekturze nie odnalazłam. Chyba po prostu nie dla mnie jest ten typ literatury - wierzę, że wielu czytelniczkom (jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby książkę pokochali mężczyźni) tego typu powieść może przypaść do gustu, ja jednak do nich nie należę. Mnie irytowała przewidywalność fabuły i decyzje podejmowane przez główną bohaterkę. Nawet jako lektura na letni dzień spędzony na świeżym powietrzu, ta lektura nie jest dla mnie. 

15 komentarze:

Iza pisze...

Ja wymiękłam gdzieś w połowie. A moglam uwierzyć ostrzeżeniom pani bibliotekarki, że to nie dla mnie:).

Karolina pisze...

Moim zdaniem nic nie straciłaś, zakończenia na pewno się domyśliłaś ;-)
Panie u mnie w bibliotece nie są skłonne do tego, żeby cokolwiek doradzić lub odradzić, zainteresować się tym, czy książka się podobała, czy nie :/ Szkoda, bo chodzę często, wiedzą co wypożyczam, znają cały księgozbiór i na pewno mogłyby z zapomnianych półek wyciągnąć jakąś fajną lekturę...

koczowniczka pisze...

Ja należę do osób, które nie znoszą twórczości pani Michalak :)
W mojej bibliotece pani doradza bardzo chętnie, kłopot w tym, że proponuje najczęściej popularne czytadła. Steel, Kalicińską itp. Kilkakrotnie skorzystałam z propozycji i byłam bardzo niezadowolona. Wolę już sama wybierać.

Karolina pisze...

No proszę - dobrze, że nie jestem jedyna, bo pomimo że wyjątkowość to fajna cecha, to jednak mieć gust odmienny od wszystkich może być w życiu nieco kłopotliwe ;-)
U mnie w bibliotece mało jest nowości (tzn. są, ale one są pozamawiane na kilka miesięcy wprzód, podobnie jak takie właśnie bardzo popularne czytadła). Sporo jest natomiast tytułów, które zupełnie nic mi nie mówią, a że stoją na półkach nie gatunkowych, tylko określających kraj pochodzenia i są tak obłożone, że często nie można przeczytać żadnej informacji z okładki, to mnie osobiście ciężko się jest na coś zdecydować - na pewno wśród nich jest dużo perełek, tylko bez wskazania kierunku nie umiem się do końca odnaleźć...

Marlow pisze...

A nie szkoda Ci było czasu :-) nie lepiej było przeczytać jednak biografię Słonimskiego? :-)

Karolina pisze...

Biografię Słonimskiego już miałam wcześniej przeczytaną (cały czas tylko czekam na właściwy moment, żeby o niej napisać). A na to, że przeczytałam książkę do końca złożyły się okoliczności - w miłe letnie popołudnie zorganizowaliśmy sobie z mężem czytanie na świeżym powietrzu za miastem. Nie zaopatrzyłam się w rozbudowaną bibliografię. A to tak akurat na 3 godzinki...

Marlow pisze...

Aaaa, to przepraszam! :-)

Kaye pisze...

Ja po przeczytaniu "Poczekajki" parę lat temu powiedziałam sobie jasno: nigdy więcej książek tej autorki.:)
Na razie dotrzymuję danego sobie słowa :)

Karolka pisze...

Mnie do książek tej autorki jakoś nie ciągnie, a tytuły jej książek wręcz mnie odstręczają;)

Karolina pisze...

@ Kaye - ja też już podziękuję ;-)
@ Karolka - tytuły rzeczywiście są specyficzne. I okładki też nie do końca trafiają w mój gust. Tzn. na jakiejś jednej widziałam głowę całkiem ładnego psa i to był jej najmocniejszy punkt.

guciamal pisze...

No to już wiem, dlaczego nie chcę czytać tych wszystkich jagódek, poziomek, cukiereczków i babeczek, poczekajek. Może znajduje się tam przez przypadek coś, co by i mnie zainteresowało, ale generalnie odstręczają mnie i słodkie okładki i infantylne tytuły, a czasami nawet zachwyty czytelniczek, z których można wyczytac, co należy do ich ukochanej literatury.

Karolina pisze...

Ogólnie muszę przyznać, że jakoś tak nowości wydawnicze niespecjalnie mnie przekonują. Zdarzają się oczywiście wśród nich jakieś perełki, ale zdecydowana większość mi jakoś nie leży. Szczególnie jeśli akcja dzieje się współcześnie i bohaterką jest młoda dziewczyna pragnąca odmienić swoje życie - to jest raczej pewny przepis na słabą fabułę...

guciamal pisze...

To ma być pewny przepis na popularność, czyli powodzenie książki i zajęcie wysokiej pozycji w rankingach czytelników, to trochę tak, jak paradowanie bez majtek po scenie w teatrze- sukces murowany, sala pęka w szwach, a pieniążki lecą. Tyle, że niedługo to się opatrzy i trzeba będzie wymyśli coś nowego.

karkam pisze...

Osobiście byłam przerażona trailerem na youtube : http://www.youtube.com/watch?v=d1vPiNwatvg Nie ogarniam takich klimatów. Bywa, że sięgam po lżejszą literaturę (od bakalii zęby bolą, czasem trzeba połknąć miękką malinę), ale tym razem nie jestem pewna, czy "przewidywalność" o której wspominasz nie obezwładni mojego mózgu.

Karolina pisze...

Oj, gdybym ten trailer zobaczyła wcześniej, to na pewno bym po tę lekturę nie sięgnęła!

Prześlij komentarz