czwartek, 29 grudnia 2011

"Ajatollah śmie wątpić" Hooman Majd

Napisana w 2008 roku książka Hoomana Majda została szybko okrzyknięta najlepszą książką o współczesnym Iranie, wiele cenionych amerykańskich gazet wyróżniło ją tytułem najlepszej książki roku, reklamowano ją jako książkę, która pokazuje Iran od środka, takim jaki naprawdę jest. I książka rzeczywiście jest moim zdaniem świetna, ale czy rzeczywiście pokazuje prawdziwy Iran, skoro od jej wydania już tyle się w tym kraju wydarzyło, a autor nie wyczuwał żadnych oznak zmian? Pozostawię to pytanie tym, którzy znają się lepiej na tematyce irańskiej, sama zajmę się książką :-)

Hooman Majd zabiera nas w ciekawą wycieczkę po Iranie. Jest nietypowym przewodnikiem - urodzony w Teheranie bardzo wcześnie wyjechał z ojczyzny, mieszkał w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. Jego ojciec był dyplomatą rządu szacha, jego dziadek zaś jednym z irańskich ajatollahów. Sam autor określa siebie jako jednocześnie 100% Irańczyka i jako 100% Amerykanina - to właśnie ten dualizm spojrzenia sprawia, że jego refleksje na temat Iranu są tak interesujące dla europejskiego czytelnika.

Obraz Iranu, który trafia do nas za pośrednictwem mediów masowych jest dość prosty: religia + broń atomowa. Hooman Majd próbuje nam powiedzieć coś więcej o społeczeństwie irańskim, o jego zwyczajach, wartościach, kompleksach. Możemy się z książki dowiedzieć m.in. o różnicy pomiędzy tym, co "perskie" a tym, co "irańskie", o tym jak wyglądają popołudnia spędzone na paleniu opium z sąsiadami, jaki jest stosunek kobiet do hidżabów, co to są perskie koty i na czym polega irańska wymiana uprzejmości. Zresztą fragmenty mówiące właśnie o owej wymianie uprzejmości są w moim odczuciu najzabawniejszymi momentami w całej książce. Przytoczę jeden, który spodobał mi się najbardziej. Jest to rozmowa z taksówkarzem, który właśnie dowiózł pasażera pod wskazany adres:
 
"– Ile jestem winien? – spytałem, wyjmując grube zwitki zużytych irańskich banknotów warte w sumie mniej niż trzydzieści dolarów.
– Nie warto płacić – padł w odpowiedzi typowy ta’arof.
– Ależ proszę powiedzieć – nalegałem.
– Naprawdę, nic – powiedział kierowca. Przeważnie na tym etapie wystarczy jeszcze jedno „proszę” ze strony pasażera i rachunek zostaje uregulowany, zwykle na korzyść kierowcy, lecz ten młody człowiek postanowił rozegrać ekstremalną partię ta’arofów.
– Proszę – powiedziałem z naciskiem, odliczając kilka banknotów.
– Absolutnie nie, jest pan moim gościem – odparł.
– Nie, bardzo dziękuję, ale naprawdę muszę zapłacić.
– Błagam pana – odpowiedział. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że to może nie być klasyczna wymiana ta’arofów, lecz bardziej złowieszcza odmiana sztuki, prawdziwy pojedynek słowny, w którym przegrywający akceptuje filozoficzne poglądy zwycięzcy. Czy chciał powiedzieć, że nie weźmie pieniędzy, bo gardzi ludźmi o pełnych brzuchach?
– Proszę – raz jeszcze nacisnąłem, nie dbając już o to, czy brzmi to desperacko, ani czy przegrałem tę rundę. – Proszę, niech mi pan powie, ile płacę. – Podziałało. Kazał mi się autentycznie błagać i z nieco pogardliwym, lecz nie złośliwym uśmiechem powiedział:
– Trzy tysiące pięćset tumanów. – Mniej więcej cztery dolary i o jakieś pięćset tumanów więcej niż taki kurs powinien kosztować. Zapłaciłem bez negocjowania ceny i wysiadłem. Patrzyłem, jak taksówkarz zawraca, spoglądając na mnie przez szybę z lekko tryumfalnym uśmiechem. Po chwili mocno nacisnął na pedał gazu i samochód z piskiem opon zniknął w wąskiej uliczce."

Przykładów innych ta'arofów, czyli właśnie tych charakterystycznych wymian uprzejmości, jest w książce zdecydowanie więcej i - szczególnie dla osoby niewtajemniczonej w kulturę - są fascynujące. Podobnie jak i inne fragmenty opisujące zwyczaje dla nas obce. Dlatego lektura ta jest bardzo przyjemna i godna polecenia.
Interesujące jest też samo wydawnictwo, nakładem którego ukazała się ta książka. Dość mało znane, skupiające się na wydawaniu literatury z dość nietypowych zakątków świata - chętnie sięgnęłabym po kolejne tytuły z zakresu literatury faktu wydane w tej serii.

4 komentarze:

Iza pisze...

Dialog świetny. Książke wpisuję sobie na moja mentalną listę poszukiwanek:).

guciamal pisze...

Jest to tak mało znana mi kultura, że chetnie przeczytam książkę.

Wilk Stepowy pisze...

Będę musiał sobie zrobić półeczkę "z obcych stron" i zacząć zbierać takie książki : )

Wielkie dzięki za dodanie do tej półeczki jeszcze jednego tytułu : )

Karolina pisze...

Im mniej się o kulturze irańskiej wie, tym bardziej lektura tej książki jest zaskakująca i wciągająca :-) Bardzo lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie obce tematy.

Prześlij komentarz