czwartek, 4 października 2012

"Jutro skończę dwadzieścia lat" Alain Mabanckou

Książki o dorastaniu, pisane z perspektywy młodego człowieka, mają w sobie coś magnetycznego. A jeśli na dodatek ich akcja rozgrywa się w ciekawym miejscu i czasie - magnetyzm rośnie. I tak jest właśnie w przypadku powieści "Jutro skończę dwadzieścia lat", gdzie po prowincjonalnym świecie Pointe – Noire w Kongo oprowadza nas kilkunastoletni Michel.

Michel jest chłopcem bardzo wrażliwym. Próbuje zrozumieć otaczający go świat, co nie jest takie proste - wraz z ojcem słucha radia Głos Ameryki, skąd dowiaduje się o m.in. o rewolucji w Iranie i problemach szacha. Myśli o tym, jak świat niesprawiedliwie potraktował byłego przywódcę Iranu dręczą go odtąd nieustannie. W radio słyszy też o pokojowej nagrodzie Nobla dla Matki Teresy, czy o prawie do aborcji - na swój sposób interpretuje i przetwarza wszystkie te fakty. Ale Głos Ameryki to nie wszystko, z czym musi sobie poradzić - jego wujek, będący zażartym komunistą (i znaczącym przedsiębiorcą zarazem) uczy go marksizmu, w szkole otacza go kult nieżyjącego dyktatora Mariena Ngouabi, jego ukochana Karolina chce, by pisał dla niej wiersze i mówił, jak bardzo ją kocha, a on sam próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczego słowa "alter ego" z piosenki Brassensa. Europejskiego czytelnika dodatkowo mogą zaskoczyć jeszcze relacje rodzinne (Michel ma dwie mamy - jedną biologiczną, drugą - pierwszą żonę swojego przybranego ojca, która także go wychowuje i traktuje na równi z innymi swoimi dziećmi), a także wiara w szamańskie metody leczenia i uzdrawiania.     

Nie czytałam innych książek Mabanckou, ale chętnie nadrobię te zaległości, bo ta jest naprawdę godna polecenia.

9 komentarze:

Paula Muszyńska pisze...

Zapraszam do oceny : http://potomekprzeznaczenie.blogspot.com/

czytanki.anki pisze...

Ta afrykańska egzotyka dodaje powieści niesamowitego smaczku. Nie wiem jak Ty, ale ja miałam wrażenie, że chodzę po zakurzonych ulicach razem z Michelem.

Karolina pisze...

Mnie także wydawało się, że idę razem z nim na boso po rozgrzanej drodze do sklepu oraz że zasiadam z jego rodziną do wspaniałej wołowiny z fasolą :-)

karkam pisze...

Brzmi fantastycznie, ma wrażenie, że wiele dowiem się dzięki tej książce. Widzę, że niedługo "Pchli Pałac" - to jedna z moich ulubionych książek, jestem ciekawa Twoich wrażeń :)

bezrobotna.pl pisze...

Wszystko tu brzmi niezwykle ciekawie. Oczarowała mnie również prosta, ale bardzo urokliwa okładka książki. Będę na nią polować :)

Karolina pisze...

@ karkam - "Pchli pałac" już przeczytany, muszę tylko zebrać myśli i coś o nim napisać :-)

@ bezrobotna.pl - z tej okładki bije jakieś takie ciepło, mnie także przypadła do gustu.

Magda pisze...

pierwszy raz słyszę o tej książce, ale wydaje się warta uwagi :)

AnnRK pisze...

Ciekawa fabuła i egzotyczne tło - dla mnie super.

ultramaryna pisze...

Zainteresowałaś mnie. I okładka mi się podoba - prosta, ale ciekawa i taka słoneczna ;)

Prześlij komentarz