piątek, 12 października 2012

"Koncert" Muharem Bazdulj

Rok 1997. Wojna w Bośni już zakończona. Ale czy na pewno? Dla niektórych prawdziwym jej zakończeniem będzie dopiero to, co nastąpi 23 września - prawdziwe, wielkie wydarzenie kulturalne, jakim jest koncert U2. Zespół, który od lat kojarzony jest ze swej walki o pokój, stanie na stadionie Koševo w Sarajewie i zagra dla tych, którzy przez ostatnie lata doświadczyli tyle złego.

Od razu zaznaczam, że nie jestem fanką U2, ani nawet przesadną miłośniczką dużych koncertów muzycznych. Pomimo tego, lektura tej krótkiej powieści reportażowej okazała się miłym doznaniem.

Na koncert wybierają się tłumy. Autor przygląda się bliżej garstce z nich - każdy ma swoje powody, dla których chce uczestniczyć w tym wydarzeniu, każdy wiąże z nim inne wyobrażenia i każdy ma inne doznania. To bardzo ciekawy przekrój społeczeństwa.

Marko jest zakochany w muzyce U2. Dla niego możliwość obejrzenia zespołu na żywo to spełnienie marzeń, jeden z najważniejszych dni w życiu. Zakochani w sobie po uszy Merima i Tim traktują koncert i wycieczkę do Sarajewa jako okazję, by spędzić ze sobą trochę więcej czasu, w spokoju, z dala od spojrzeń wścibskich rodziców. Damir jest żołnierzem i by wziąć udział w koncercie ryzykuje wiele - bez pozwolenia oddala się z koszar. Ale nie myśli o konsekwencjach - jest tak rozbity po wojennych przeżyciach, że za wszelką cenę szuka nowego sensu w życiu i nowych doznań. Azra na koncert zakupiła dwa bilety - dla siebie oraz brata, który zginął na wojnie. Dla niej koncert jest pewnego rodzaju pożegnaniem z bliską osobą. Za to dla maturzystki z Chorwacji to szansa na to, by ją ktoś zauważył - marzy o tym, że to właśnie jej Bono zadedykuje jedną z piosenek, że zaprosi ją na scenę i jej były chłopak, fan U2, zacznie żałować, że się rozstali. A Sejo jest zagorzałym fanem piłkarskim i nienawidzi drużyny ze stadionu Koševo - na koncert przyszedł tylko po, by zobaczyć jak tłum zadeptuje murawę nielubianego klubu piłkarskiego.

Ów koncert, zbiorowe szaleństwo, dla każdego jednak znaczy coś innego. Każdy przeżywa go na swój sposób - indywidualnie ale w wielkiej masie. Koncert jest też okazją do tego, aby obok siebie stanęli Bośniak i Serbka - żeby porozmawiali w spokoju o muzyce, zapominając o przeszłości.

Jest też jeszcze jeden bohater tej książki - ambasador, który długo zabiegał o to, aby koncert doszedł do skutku. On wiedział, że koncert U2 dla Bośniaków będzie oznaczać coś więcej niż np. dla Włochów, że nigdzie indziej utwór "Miss Sarajevo" nie wybrzmi nigdzie tak, jak na tej ziemi. 

Język ani styl powieści nie zachwyca, ale mimo wszystko jest w niej coś przyciągającego, co sprawia, że warto na te 114 stron przenieść się o kilka lat w czasie i spotkać się z innymi na tym niezapomnianym dla wielu koncercie.

16 komentarze:

czytanki.anki pisze...

Jako fanka U@ powinnam tę książkę przeczytać. 'Miss Sarajevo' wzrusza mnie za każdym razem.

Karolina pisze...

Ja jakoś w ogóle wcześniej o tej książce nie słyszałam, koleżanka mi ją pożyczyła, żebym się nie nudziła. Literatura bośniacka nie należy do mainstreamowych ;-)

czytanki.anki pisze...

Ja wciąż na nią trafiam w księgarni z tanią książką.:)

tetiisheri pisze...

Ja na razie się na ten tytuł nie piszę :) Być może kiedyś, kiedyś :)

Karolina pisze...

@ czytanki.anki - a fakt, w tanich książkach w ogóle jest dużo książek z Czarnego, z tych europejskich serii. Często je oglądam i nigdy nie mogę się na żadną zdecydować. Ani tytuły, ani nazwiska autorów nic mi nie mówią i chyba brakuje mi zachęty, kogoś kto by powiedział, że warto po dany tytuł sięgnąć.

guciamal pisze...

Też nie jestem fanką U2, ale doskonale rozumiem, co to koncert o którym się marzy czasami całe życie, a czasami parę miesięcy, ale doznania się nieporównywalne do niczego, to coś, co potrafi sprawić, że teraz jest się gotowym na wszystko, unosi, uskrzydla, czasami nadaje sens dalszej egzystencji, jakkolwiek śmiesznie, czy patetycznie by to nie zabrzmiało. Jak trafię chętnie przeczytam, choćby dla odświeżenia własnych przeżyć koncertowych. A książka i autor także mi nieznani.

Karolina pisze...

Ja przy koncertach takich silnych emocji nigdy nie czułam, ale wydaje mi się, że chociaż część takich przeżyć jestem sobie w stanie wyobrazić :-)

Ania pisze...

Chyba jednak nie dla mnie...

Lirael pisze...

Rzeczywiście, nie jest to arcydzieło, ale przeczytałam "Koncert" z przyjemnością i zaciekawieniem. Również jako dokument tamtych czasów.
A za U2 przepadam, ze szczególnym uwzględnieniem Bono.:)

bezrobotna.pl pisze...

Jakąś ogromną fanką U2 nie jestem, choć czasem ich słucham, mam kilka ulubionych piosenek, ale byłam na dwóch ich koncertach. Wiem zatem jakiego pozytywnego kopa potrafi dać wydarzenie muzyczne takich rozmiarów. Po książkę chętnie sięgnęłabym chociażby z czystej ciekawości, jak autor ujął przeżycia innych w tak ważnym dla nich momencie.

Karolina pisze...

@ Lirael - myślę, że gdyby opisywany byłby koncert w jakimś zachodnioeuropejskim państwie, to książka nie miałaby już tego uroku. Tu właśnie chodzi o "ten" czas i o "to" miejsce.

@ bezrobotna.pl - oj, to chyba jednak musisz ich lubić, skoro dwukrotnie wybrałaś się na koncert :-)

Sylwuch pisze...

Zagorzałą fanką U2 nie jestem, ale lubię posłuchać ich piosenek od czasu do czasu. :) Nie będę usilnie szukała tej książki, ale jeśli trafię na nią przypadkiem to pewnie skorzystam z okazji i przeczytam.

Ola pisze...

Chyba rozumiem przesłanie, pamiętam jak paczką jechaliśmy dawno temu na koncert Michaela Jacksona. Ja nawet za nim specjalnie nie przepadam (no, nie mam też alergii), ale jechaliśmy żeby poczuc się jak "inni młodzi na zachodzie":)

karkam pisze...

Koncerty uwielbiam (U2 niekoniecznie). Staram się bywać na festiwalach muzycznych, gdyż wibracje towarzyszące muzyce na żywo, działają niczym respirator na udręczoną duszę. Jestem ciekawa tej książki.

bezrobotna.pl pisze...

Właśnie chodzi o to, że na co dzień ich zbyt często nie słucham, ale koncerty mają rewelacyjne :)

nebeska pisze...

We wrześniu '97 byłam w Zagrzebiu i całe miasto było oblepione plakatami z tego koncertu. Chciałam pojechać do Sarajewa, ale niestety zabrakło mi odwagi. Marzyłam o tym, żeby usłyszeć Miss Sarajevo w tamtym mieście. Książkę na pewno przeczytam jak tylko na nią trafię :-)

Prześlij komentarz