środa, 3 października 2012

"Nędznicy" Wiktor Hugo

Od bardzo dawna miałam ochotę przeczytać tę książkę. Swój czytelniczy plan zrealizowałam, a teraz mam problem, co o tej powieści napisać - bo cokolwiek bym nie napisała, będzie to banalne.

Głównym bohaterem "Nędzników" jest Jan Valjean - były galernik, który po latach pozbawienia wolności próbuje wrócić do społeczeństwa. Wydaje się to jednak niewykonalne - człowiek z jego przeszłością w XIX wiecznej Francji zostaje naznaczony na całe życie i choćby nie wiadomo jak się starał, pod swoim prawowitym nazwiskiem spokoju nie odnajdzie. A cóż złego zrobił Jan Valjean, że na kilkanaście lat trafił na galery? Otóż próbował ukraść bochenek chleba dla swojej głodującej siedmioosobowej rodziny...

Jan jest jednak silnie zmotywowany, chce wreszcie rozpocząć nowe życie. Zmienia tożsamość, udaje mu się zdobyć całkiem pokaźny majątek oraz szacunek lokalnej zbiorowości. Nic nie może być jednak takie proste - po piętach przez całe życie będzie mu deptał inspektor Javert. I Jan znów będzie musiał wyruszyć w poszukiwaniu spokoju. Zaopiekuje się 8-letnią osieroconą Kozetą, przeniosą się do Paryża, ale tam też nic się nie zmieni. Gdziekolwiek Jan nie osiądzie, zawsze po pewnym czasie jego drogi skrzyżują się z inspektorem Javertem...

Jest to naprawdę niesamowita powieść, ukazująca brutalność życia i prawdziwą nędzę, jaką trudno sobie dziś wyobrazić. Do tego ciekawie jest zarysowane tło historyczne, które bardzo mocno odciska się na losach bohaterów (początkowo musiałam wytężyć trochę swoja pamięć by przypomnieć sobie koleje rewolucji francuskiej, gdyż bez tego pewne niuanse byłyby nie do wychwycenia). Przede wszystkim jednak jest to wnikliwe studium socjologiczne społeczeństwa francuskiego. To naprawdę jest jedna z tych powieści, które warto przeczytać.

13 komentarze:

Bibliofilka pisze...

Też mam w planach od dawna przeczytać (lub przesłuchać) "Nędzników". Widzę, że Ty chyba słuchałaś audiobooka i jak wrażenia czy lektor w tym przypadku się spisał? :)

koczowniczka pisze...

Czytałam już dawno temu. Książka ciekawa, aczkolwiek niektóre opisy były tak rozwlekłe, tak nudne, że je pominęłam. I denerwowały mnie ciągłe zbiegi okoliczności. Przecież Valjean bez końca spotyka Javerta!
Lubię francuską literaturę, jednak Zolę cenię bardziej niż pana Hugo :)

Karolina pisze...

@ Bibliofilka - książkę czytałam w wersji elektronicznej. Okładkę zamieszczoną przy recenzji ściągnęłam więc taką, jaka mi się najbardziej podobała - nie wiedziałam nawet, że jest z audiobooka, więc nie podpowiem niestety, czy warto tej wersji wysłuchać...

@ koczowniczka - Owszem, Valjean dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze natknie się na Javerta - ale to widać już takie przeznaczenie ;-) Jakoś mnie to nie denerwowało. Co do różnych opisów - ciężko mi było przebrnąć przez opisy z wojny napoleońskiej i przez barykady na ulicach Paryża. Ale nie uważam, żeby były źle napisane, wręcz przeciwnie - myślę, że przebrnęłam przez nie tylko dzięki temu, że są napisane dobrze: po prostu taka tematyka mnie mniej interesuje. Ale też nieco bardziej do gustu przypadły mi utwory Zoli.

Księgarka pisze...

Uwielbiam Nędzników. Czytałam całość dwa razy i przewiduję, że jeszcze zajrzę. Zachwycił mnie język i to on sprawił, że całość pochłonęłam bardzo szybko (biorąc pod uwagę objętość). Co do opisów to mi osobiście bardzo się podobały, ale to kwestia gustu:)

alicja2010 pisze...

Moja ulubiona książka z dzieciństwa. Najpierw przeczytałam takie małe książeczki, wyjątki (adaptacje dla dzieci) pt. "Kozeta" i "Gavroche", a potem zabrałam się za całość. Pamiętam, że mi bibliotekarka w podstawówce nie chciała tego wypożyczyć, twierdziła, że za trudne będzie. A ja się uparłam i dałam radę.
Szkoda, że już nigdy nie uda mi się przeczytać tego po raz drugi:)

guciamal pisze...

Hugo to mój najukochańszy pisarz, Zolę bardzo lubię, Hugo uwielbiam, więc pewnie o obiektywizm u mnie trudno. Nędzników cenię za prosty język, dogłębną znajomość różnorodnych zagadnień, połączenie powieści historycznej, obyczajowej, dramatu, kryminału oraz powieści o miłości. „Nędznicy” posiadają sporo odniesień zarówno do genezy wydarzeń historycznych, jak i do przyczyn problemów społecznych niszczących XIX wieczną Francję. Odniesień, które osadzają akcję w miejscu i czasie, które pozwalają łatwiej zrozumieć pewne zachowania, czy zjawiska. Odniesień, bez których pewne zjawiska czy zachowania mogłyby wydawać się anachroniczne i niezrozumiałe. Dlatego wybiórcze czytanie powieści daje trochę spaczony jej obraz, choć rozumiem, że pewne opisy mogą niektórych nużyć. Mnie się podobały. Co do wypowiedzi Koczowniczki-ciągłe się pojawianie Javerta jest jak pisze Karolina i moim zdaniem przykładem owego fatalizmu, który bohaterom powieści Hugo często towarzyszy (zwłaszcza w Katedrze NMP), można by Javerta zastąpić kilkoma postaciami innych przedstawicieli prawa, ale z drugiej strony Hugo chciał też na podstawie postaci Javerta pokazać, jak niebezpieczne może być ślepe trzymanie się litery prawa. Kogoś innego, kto tak jak on nie znałby Jan Valjeana w jego postawie mogłaby tłumaczyć nieznajomość "sprawy", natomiast inspektor nie mógł się tłumaczyć przed swoim sumieniem i przed Bogiem (był człowiekiem wierzącym)nieznajomością zagadnienia. Przepraszam za długość wypowiedzi, ale to moja najukochańsza książka najukochańszego autora, do którego mam stosunek niemal bałwochwalczy. Pozdrawiam.

Karolina pisze...

@ Księgarka - mnie też lektura poszła nadspodziewanie szybko :-)

@ alicja2010 - ciekawa jestem tych adaptacji dziecięcych, myślę, że to mogła być super lektura :-)

@ guciamal - bardzo mnie cieszy taki długi komentarz, w ogóle nie ma za co przepraszać :-) Wiem, że "Nędznicy" to Twoja ukochana lektura, dlatego byłam bardzo ciekawa swoich własnych odczuć. I jak najbardziej powieść spełniła moje oczekiwania.
Zgadzam się z tym, co napisałaś o roli Javerta - podczas lektury aż się chciało momentami krzyknąć "daj Valjeanowi spokój, przecież widzisz że to porządny człowiek". No ale tutaj to kurczowe trzymanie się prawa dodaje dodatkowego wymiaru akcji.
"Katedrę NMP" także mam w planach czytelniczych.

Lirael pisze...

A ja kilka lat temu zaczęłam czytać "Nędzników", dotarłam już dość daleko i z jakiegoś powodu porzuciłam lekturę, solennie obiecując sobie, że wrócę do tej książki. Tak więc wiele emocji jeszcze przede mną. "Katedrę NMP" Hugo wręcz uwielbiam.

Karolina pisze...

Wróć do tej lektury koniecznie :-)

ultramaryna pisze...

Ja też chcę przeczytać, chyba głównie przez musical na jej podstawie, który po prostu uwielbiam. Byłam w Romie w Warszawie, widziałam transmisję z Londynu, a teraz jeszcze robią film! Kocham "Nędzników" w wersji musicalowej, więc może pokocham też książkę ;)

Ola pisze...

Czytałam bardzo dawno, ale to jedna z książek, które "żyją" w człowieku. Pamiętam też, że Kozetę przeczytałam jeszcze będąc dzieckiem i ta - powaliła mnie po prostu na kolana...wtedy jeszcze nie wiedziałam, że są "takie" książki...

giffin pisze...

O, bardzo zazdroszczę lektury, też mam ją w planach już od jakiegoś czasu. Zdecydowanie podoba mi się w niej czas i miejsce akcji - uczę się francuskiego, i generalnie lubię to, co z Francją związane ;) - a i fabuła zapowiada się ciekawie, niebanalnie. No i wreszcie to przecież klasyk - przeczytać warto, a nawet trzeba ;)

Karolina pisze...

@ uktramaryna - ja do tej pory nie miałam okazji obejrzeć musicalu. Teraz, po przeczytaniu książki, chętnie bym na taki spektakl poszła :-)

@ Ola - zdecydowanie zapada w pamięć :-)

@ giffin - jako miłośniczce Francji pewnie lektura tym bardziej przypadnie Ci do gustu :-)

Prześlij komentarz