poniedziałek, 8 października 2012

"Pchli pałac" Elif Şafak

Dość długo nie mogłam się przekonać do sięgnięcia po książki Elif Şafak - o tej tureckiej pisarce, często porównywanej do Orhana Pamuka (czy słusznie? pewnie nie do końca, ale to znacznie ułatwiło jej promocję) słyszałam tyleż dobrego, co złego. Musiałam wreszcie wyrobić sobie własne zdanie.

"Pchli pałac" to opowieść o mieszkańcach jednej ze stambulskich kamienic. "Cukiereczek" - tak oto bowiem nazwano kamienicę - wzniesiony został w pierwszej połowie XX wieku przez rosyjskiego arystokratę. Był prezentem dla jego żony, wynagrodzeniem za wszystko co ją złego w życiu spotkało. Kamienicę od początku wyróżniał jej eklektyczny styl. Nie bez znaczenia jest także fakt, że została wybudowana na miejscu dawnego cmentarza.

Kto dziś mieszka w "Cukiereczku"? Bracia bliźniacy, którzy prowadzą na parterze salon fryzjerski. Błękitna kochanka, która gotuje kurczaka dla swojego handlarza oliwą. Student medycyny ogarnięty myślą o samobójstwie wraz ze swoim psem bernardynem. Pedantyczna pani domu, dla której nic nie jest wystarczająco czyste. Starszy pan opiekujący się swoimi wnukami. Madame Babcia, której zdarza się poczęstować sąsiadów jakimś swoim wypiekiem, jednak - jak się później okaże - nie dlatego zostanie przez pozostałych mieszkańców zapamietana. Tych wszystkich ludzi na pozór nic nie łączy, może poza tym ze niektórzy z nich spotykają się na schodach kamienicy lub w zakladzie fryzjerskim. Jednak połączy ich "problem śmieciowy" - otóż mieszkańcy okolicznych domów podrzucają do ich kamienicy śmieci. To w nich wszyscy upatrują przyczyny, dla której w kamienicy lęgnie się różnego rodzaju nieprzyjemne robacko. Ale czy rzeczywiście to jedyny powód?

To bardzo gawędziarska, mozaikowa powieść. Autorka przenosi nas z jednego mieszkania, do drugiego, ukazując nam krótkie migawki z życia mieszkańców. Jest w tym dużo uroku. Wszystkie postaci - tak od siebie różne - są ciekawie skontruowane, dzięki czemu książka jest ciekawą wycieczką w głąb ludzkiej psychiki. 

Jako mieszkanka dużego wieżowca, nic nie wiem o swoich sąsiadach. Mijając niekiedy ludzi na klatce nie wiem nawet, czy mieszkają w tym miejscu, czy przyszli tylko kogoś odwiedzić. A pewnie jest tu tak, jak w "Cukiereczku" - cała feeria różnych charakterów, osobowości, zainteresowań. Warto się nad tym nieraz zastanowić ;-)

15 komentarze:

Iza pisze...

Może to specyfika nowych osiedli? Ja mieszkam w dość kameralnym bloczku z lat 50-tych i o sąsiadach co nieco, mimo, że znam ich dopiero od kilku lat. Oni (a raczej one, bo to głównie starsze panie), pewnie wiedzą o mojej rodzinie jeszcze więcejPPPP

bezrobotna.pl pisze...

Coś czuję, że to książka dla mnie. Lubię takie gawędziarskie opowieści, jak to nazwałaś :)

karkam pisze...

Uwielbiam, po szeleście ostatniej kartki poprzysięgłam sobie, że zdobędę wszystkie książki Shafak :)

Karolina pisze...

@ Iza - ja też zawsze mam wrażenie, że sąsiedzi (a szczególnie starsze sąsiadki) wiedzą o mnie dużo więcej, niż ja o nich ;-)

@ bezrobotna.pl - w takim razie polecam tym bardziej :-)

@ karkam - ja też nabrałam ochoty by sięgnąć po więcej. W pierwszej kolejności chciałabym przeczytać "Bękarta ze Stambułu".

guciamal pisze...

Literatura turecka zupełnie jest mi obca. Myślę jednak, że znajomość zacznę od Pamuka

Beatriz pisze...

Słyszałam dużo dobrego o Safak, a nic nie czytałam, bo nie wiedziałam od czego zacząć, ale teraz już wiem. Uwielbiam mozaikowe, wielowątkowe powieści, do tego napisane gawędziarskim stylem. Z pewnością przeczytam!:)

Lirael pisze...

Nie pozostaje mi nic innego jak możliwie szybko złożyć wizytę w "Cukiereczku". :) Wszystko wskazuje na to, że będzie udana.
Mieszkamy w trzypiętrowym bloku, a niektórzy sąsiedzi tak skrzętnie chronią swoją prywatność, że nie wiemy o nich prawie nic. My dzięki psim spacerkom mamy i tak dość rozległe kontakty. :)

Karolina pisze...

@ guciamal - na początek z Pamuka poleciłabym Ci "Dom ciszy" lub "Nazywam się czerwień". I z pewnością odradziłabym "Nowe życie"

@ Beatriz - ja też właśnie zastanawiałam się od czego zacząć. Myślę, że wybrałam całkiem dobrze, bo czuję się zachęcona do kontynuowania znajomości z autorką :-)

@ Lirael - mój pies w większości nie lubił swoich psich sąsiadów, więc kontaktów podczas spacerów nie nawiązywałam. Ale za to tych z sąsiadów, którzy posiadają psy, kojarzyłam przynajmniej z wyglądu i umiałam do nich "dopasować" ich czworonoga :-)

Karolka pisze...

Byłam niedawno w Turcji i jestem bardzo zaciekawiona tym krajem i kulturą tam panującą. A na Elif Safak poluję już od jakiegoś czasu. Muszę przeczytać!

pink-pocket pisze...

Tą książkę podsunęła mi współlokatorka i bardzo mi się spodobała a nie słyszałam wcześniej o tej autorce. :)

guciamal pisze...

Dzięki za podpowiedź. A wracając do sąsiadów to rzeczywiście żyjemy dziś troszkę jak na pustyni. Z jednej strony cieszę się, że nie mam namolnej i wścibskiej sąsiadki, która przychodziłaby do mnie co dziennie na pięć minut i siedziała godzinami a z drugiej trochę to smutne, że jesteśmy tak anonimowi. Chociaż wszystko zależy od ludzi, moja koleżanka w bloku obok żyją z sąsiadami, jak w dobrej rodzinie, podrzucanie sobie dzieci, robienie zakupów, wspólne zabawy, itp itd. Widocznie w moim bloku trafili się mniej towarzyskie osobniki.

Kasia Sawicka pisze...

Elif Safak to jedna z moich ulubionych pisarek (obok Majgull Axellson powiedziałabym, że na pierwszym miejscu) ;) Polecam "Bękarta ze Stambułu" i "Czterdzieści zasad miłości". "Lustra miasta" - pierwsza książka pisarki - jest nieco słabsza, ale pokazuje jak pięknie rozwijał się jej warsztat pisarski, więc też warto sięgnąć ;)

Karolina pisze...

@ guciamal - jedna z moich sąsiadek (wcale nie taka leciwa) nie tak dawno mówiła mi, jak to ona jest teraz niezadowolona, że tak mało wie o sąsiadach ("to nie to, co dawniej") - ale jak zaczęła opowiadać co się u kogo dzieje, to i tak byłam zaszokowana, że to wszystko wie ;-) Ten próg minimalnej wiedzy o innych u każdego jest inny ;-)

@ Kasia Sawicka - książki Majgull Axellson też mi się podobają :-) Safak mam jeszcze "Lustra miasta", ale właśnie wolałabym jeszcze przed tą lekturą sięgnąć po coś innego, bo o "Lustrach..." opinie słyszałam takie średnie. Dla porównania z czasem pewnie przeczytam, może nawet okaże się, że przy takim nastawieniu że to nie jest jakaś super fajna książka, jednak zaskoczy mnie pozytywnie ;-)

Ola pisze...

Byłam pod dużym wrażeniem książki, podoba mi się Twoja recenzja:)

Karolina pisze...

Olu, dziękuję za miłe słowa :-)

Prześlij komentarz