czwartek, 11 października 2012

"Więzień nieba" Carlos Ruiz Zafón

No i sięgnęłam po najnowszą książkę Zafóna. Tak myślałam, że jeśli nadarzy się okazja i ktoś mi tę książkę podrzuci, to się skuszę. Z czystej ciekawości. 

Czytany parę lat temu "Cień wiatru" bardzo mi się podobał. Czytałam go jakoś zaraz po ukazaniu się, zanim jeszcze zdążył obrosnąć w taką legendę, jaką cieszy się dziś. Lektura naprawdę sprawiła mi wiele radości, pomysł wydawał się świeży, styl wartki, klimat Barcelony intrygujący. Potem sięgnęłam po "Grę anioła" - i tu nastąpił pierwszy zgrzyt. Nie czytało mi się źle, ale to już zdecydowanie nie było to. A samo zakończenie to wręcz jakoś mnie zdenerwowało - odniosłam wrażenie, jakby autor w ogóle nie miał pomysłu jak do końca rozegrać akcję.

No i teraz "Więzień nieba"... Tym razem na głównego bohatera powieści wyrasta Fermin, pracownik księgarni prowadzonej przez Davida Sempre i jego ojca. Fermin musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, opowiada Davidowi o swoich losach - o więzieniu za czasów wojny domowej w Hiszpanii i o tym, jak owo więzienie wpłynęło na jego dalsze życie. Ten wątek "historyczny" jest nawet dość ciekawy i - w moim odczuciu - stanowi najmocniejszy akcent całej powieści. Nie jest jednak na tyle dobry, żeby uratować całość. 

Warto jednak napisać, że książkę czyta się dobrze - szczególnie że w tym wydaniu druk jest dość duże, duże są marginesy, zanim człowiek się obejrzy już jest za połową. Myślę, że na jakąś podróż czy stan podgorączkowy jest to lektura w sam raz. Ale tym, którzy poszukują inspirującego spotkania z literaturą, raczej poleciłabym coś innego ;-)

23 komentarze:

alicja2010 pisze...

"Cień wiatru" przy pierwszej lekturze też mi się podobał, dopiero przy drugiej zauważyłam różne "czerwone" wstawki (m. in. ataki na Kościół kat., pochwałę homoseksualizmu itp). "Gra anioła" - no, powiedzmy, może być, bo mam słabość do gotycyzmu. Ale "Więzień nieba" to dla mnie porażka, jakby gość napisał wyłącznie na zamówienie wydawców. Mam wrażenie, że to swobodna wariacja na temat twórczości Aleksandra Dumasa, po prostu. Okropnie wtórne. Nie dałam rady przebrnąć przez całość.

Karolina pisze...

Choć już mi się trochę "Cień wiatru" w pamięci zatarł, to jednak nie mam najmniejszej ochoty do lektury wracać - też myślę, że przy drugim podejściu już nie zrobiłby na mnie dobrego wrażenia, a przynajmniej na pewno nie takie dobre, jak przy pierwszym.

bezrobotna.pl pisze...

Do Zafona jakoś nie mogę się przekonać. Czytują go teraz niemal wszyscy, a ja nie lubię sięgać po to, po co sięga każdy. "Cień wiatru" pewnie i tak kiedyś przeczytam, ale póki co będę żyć w błogiej nieświadomości na temat pisarstwa tego pana :)

karkam pisze...

Uwielbiam Zafona, ale "Więzień nieba" nie zawładnął moim sercem, jak poprzednie książki ("Cień wiatru" czy "Gra anioła"). Mam nadzieję, że następne powieści wypadną lepiej :)

Karolina pisze...

@ bezrobotna.pl - też często mam problem z popularnymi pisarzami, na temat których wszyscy wokół mówią. Wolę poczekać i zobaczyć, czy po okresie wstępnego zachwytu książki cały czas będą pozytywnie odbierane ;-)

@ karkam - no ja się coraz bardziej następnych powieści Zafona boję... A zakończenie "Więźnia nieba" otwierało drogę do kontynuacji...

Sylwuch pisze...

Wstyd się przyznać, ale nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Zafona... Oczywiście, mam je w planach i na pewno to nadrobię, jak tylko znajdę kilka wolnych chwil.

Karolina pisze...

Sylwuch - nie sposób przeczytać wszystko, na co się ma ochotę ;-) A im więcej się czyta, tym lista tego, po co chce się sięgnąć, rośnie...

monotema pisze...

Chyba jestem jedną z niewielu osób, które nie znają Zafona. Tak czasem bywa, że jakieś nazwisko bez wyraźnych powodów od czytania odstręcza. Tak u mnie jest z Zafonem, może zbyt dużo tych zachwytów było? Sama nie wiem.

Catalinka pisze...

Czytałam "Cień wiatru" i byłam zachwycona, muszę koniecznie przeczytać tę książkę Zafóna, mam nadzieję, że tutaj nadal będzie utrzymany tak samo dobry, a nawet jeszcze lepszy poziom :))

guciamal pisze...

A ja doskonale rozumiem monotemę- tyle było zachwytów, tyle polecania przez znajomych, aż w końcu dałam sobie wcisnąć (Cień wiatru), przeczytałam i ...nie powiem, że mi nie nie podobała, ale też nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia jak na moich znajomych i z całej książki najlepiej zapamiętałam nie Barcelonę a Paryż i pióro Wiktora Hugo. I teraz zupełnie mnie do Zafona nie ciągnie, więc momotemo lepiej się nie zmuszacz.

Beatriz pisze...

"Cień wiatru" jest cudowny, uwielbiam tę książkę! Podobnie "Marinę". Natomiast "Książę mgły" niezbyt mi się podobał. Co do "Więźnia nieba" to poziomem przypomina "Grę anioła" - bardzo dobra książka, choć jej ewidentnie czegoś brakuje.

Karolina pisze...

@ monotema - ja też mam takich autorów, do których nie umiem się przekonać, a im więcej o nich słyszę pozytywnych opinii, tym wręcz z większą niechęcią patrzę na ich książki. Może to wrodzony instynkt obronny i podświadomie po prostu wiem, że coś nie trafi w mój gust? ;-)

@ Catalinka - no moim zdaniem ta książka nie trzyma tego wysokiego poziomu, ale jeśli jesteś pod wrażeniem wcześniejszych książek Zafona, to najlepiej żebyś sama sprawdziła, może Tobie przypadnie do gustu :-)

@ guciamal - pamiętam właśnie, że niemal siłą wciśnięty Ci "Cień wiatru" zachwytu w Tobie nie wzbudził. Tym bardziej uważam, że od pozostałych książek Zafona powinnaś trzymać się z dala, bo widać to nie Twoje klimaty, a tyle innych książek czeka przecież na przeczytanie :-)

@ Beatriz - "Marinę" też czytałam - ale trudno mi porównać z tą "trylogią" o Cmentarzu Zapomnianych Książek, bo to był zupełnie inny klimat i inny adresat powieści.

Książkozaur pisze...

Miałam bardzo podobne odczucia do Twoich - "Cień wiatru" był moim zdaniem fenomenalny, natomiast "Gra Anioła" to dla mnie zupełnie inna książka, może szybko się czyta, ale według mnie jest mocno przekombinowana i klimat już nie ten. W rezultacie po "Więźnia nieba" jeszcze nie sięgnęłam, choć moi rodzice mają tę książkę i w każdej chwili mogę pożyczyć. Na razie mnie jakoś nie ciągnie.

Kasia Sawicka pisze...

Gdy przeczytałam drugi akapit Twojego wpisu - to jakbym o sobie przeczytała :) Ja już skreśliłam Zafona jako pisarza dla siebie i nawet nie będę próbować z "Więźniem..". Szczególnie, że to co piszesz potwierdza moje przypuszczenia :)

Karolina pisze...

@ Książkozaur & Kasia - wiecie, natknęłam się też na bardzo pozytywne opinie o "Więźniu nieba". Ja jednak nie dostrzegam, by autor miał jakiś błyskotliwy pomysł na tą książkę, to wszystko "już było", teraz zostało tylko powielone i ubrane w nową szatę graficzną (choć i ta przypomina do złudzenia poprzednie książki...).

Książkozaur pisze...

"Gra Anioła" też miała dobre recenzje, a jednak mnie zdecydowanie nie przekonała :)
Poza tym, w blogosferze można znaleźć pozytywne recenzje dosłownie wszystkiego ;)

Kasia Sawicka pisze...

Nie da się ukryć, że wiele pozytywnych opinii zbiera coś co często mnie zaskakuje. Ale ja zawsze twierdzę, że co czytelnik to inne gusta ;) Więc w sumie nie ma się co dziwić. Mierzi mnie tylko gdy te pozytywne opinie wynikają tylko i wyłącznie z tego, że ktoś dostał książkę za darmo i na siłę szuka plusów. Jakoś tak szybko przestaję zaglądać na takie blogi.

Karolina pisze...

Ja mam bardzo mieszane uczucia względem współpracy z wydawnictwami. Wiem, że ta dyskusja co jakiś czas na różnych blogach się przewija. Sama na pewno bym się na taką współpracę nie zdecydowała - wcale nie przepadam za czytaniem nowości wydawniczych (choć oczywiście jak każdemu zdarza mi się czekać na jakiś tytuł i kupić go jak tylko trafi do księgarni). Ale najbardziej właśnie przeszkadza mi jak zauważam gdzieś takie na siłę pozytywnie napisane recenzje. Oczywiście są blogerzy, którzy oceniają wszystko obiektywnie i chwała im za to :-)

Kasia Sawicka pisze...

Jasne, są blogerzy, którym ufam, nawet jeśli nie jest tak, że czytają rzeczy, które mnie interesują, ale cenię to, że są obiektywni i szczerzy.
Widzę, że mamy podobne zapatrywania na temat współpracy z wydawnictwami ;) Wychodzę z założenia, że jak chcę jakąś nowość to mogę ją kupić. Pracuję, więc zarabiam, jeszcze na książkę mnie stać. Jeśli zaś sytuacja się pogorszy to są jeszcze na szczęście biblioteki ;)

Karolina pisze...

Dokładnie - trzeba mieć jakąś przyjemność z tej pracy, kupowanie sobie książek na przykład :-)

Anonimowy pisze...

Wspaniała książka... czytałam ją z zapartym tchem, a drugie dno, które odkryło swoje oblicze pod koniec powieści, zapętlilo całą serię i nadało jej inny sens. Nie mogłam się z nią rozstać!
Ale tu ktoś najwyraźniej jej nie docenił (13zł?!)- zastanawiam się, czy się nie skusić ;))
http://allegro.pl/wiezien-nieba-carlos-ruiz-zafon-i2717764461.html

paulo książki pisze...

Zapowiada się ciekawie, bardzo pozytywne opinie i okładka przyciągająca uwagę..:P Stwierdzam, że warto sięgnąć po tę książkę :D

Anna Ola pisze...

Tak ale sa magiczne

Prześlij komentarz